- A co się potem stało
hotele kraków |dekoracje weselne |dachówki ceramiczne„— A co się potem stało z panią Wachicka — spytał.
— Ach, potem... to było publiczne zgorszenie, panie mecenasie!... — Majorowa wciąż stała za kulisami i przez szparkę widziała wszystko jak na dłoni. Pani Wachicka, ta biedna obłąkana, wyglądała okropnie. Nagle jej się popsuło uczesanie i pasmo włosów latało przed jej twarzą i strasznymi, błędnymi oczami! Dyszała i teraz już obiema rękami odpychała od siebie jakieś widmo. Od tych gwałtownych poruszeń zamek błyskawiczny puścił i — ach, przykro powiedzieć, panie mecenasie — sukienka jej z boku rozpięła się, ukazując różową koszulkę. Wojewoda siedzący obok był tak zdziwiony i wstrząśnięty, że też wyglądał jak człowiek, który zaraz zacznie wołać ratunku. Kręcił się na krzesełku niczym kąsany przez pchły lub komary i bezradnie rozglądał się po bokach, czy nie ma tu gdzie straży ogniowej. I to wszystko na tle dudnienia państwowotwórczego głosu mówcy, który tkwiąc koło budki suflera i swą postawą kopiując jakiegoś trybuna, wychwalał zalety Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem BBWR! Wreszcie sytuacja stała się zupełnie nieznośna, scena trwała zbyt długo i wojewoda przypomniał sobie, że jest mężczyzną i że skoro nikt inny tego nie robi, sam musi przyjść swej sąsiadce z pomocą. Coś szepnął na ucho pani Wachickiej, chwycił ją pod łokcie i pomógł wstać. W wypełnionej sali cofnąć się ku wyjściu było prawie nie sposób, więc okazał się o tyle przytomny, że skierował się wraz z Wachicka ku drewnianym drzwiczkom prowadzącym za kulisy. Majorowa Jagusia posłyszała ich kroczki na schodkach i ujrzała, jak weszli, by przystanąć przy zwisającej ze stropu dekoracji, wyobrażającej jesienne drzewo i kawałek stawu.“(5)
Rury, instalacje |Optyka |Kasyno